Untitled : skomentuj (8)
2006-05-01, godz. 16:03:54
Bloody-queens przepraszają za brak aktualizacji. Nasze problemy natury uczelnianej nie skonczyły się, niestety, na zdaniu egzaminu z wiedzy o krajach obszaru językowego. Teraz nasze śliczne główki trudzą sie nad pracą licencjacką (po tygodniach obcowania z Celtami możemy z całą pewnością stwierdzić, iż ich nie lubimy). Nie wiemy dokładnie kiedy nastąpi szczęśliwe zakończenie takiego stanu rzeczy, możemy jedynie zapewnić, że drodzy czytelnicy dowiedzą sie o tym w pierwszej kolejności.
P.S. Drogich czytelników uprasza się o poświęcenie 15 minut dziennie na leżenie krzyżem w naszej intencji. Z góry dziękujemy ;)
Tomek, ty gnido! : skomentuj (8)
2006-02-14, godz. 00:09:22
Bloody Queens są wściekłe. Bezpośrednim tego powodem nie jest, jak można by się spodziewać, zima, brak alkoholu, imprez, życia towarzyskiego czy uciech cielesnych. Nie! Żądzę krwi wyzwolił w nas tym razem Tomek. Nasz, do niedawna, ulubiony wykładowca, z którym miałyśmy zaszczyt mieć wykłady z wiedzy o krajach anglojęzycznych. Pokornie przyznaję, że zdarzało nam się nie pojawiać na ww. wykładach, ale to było absolutnie niezamierzone! To wszystko wina, słynnych już wśród braci studenckiej WSJO, pań planistek. Poniedziałek? 9.45? Nie, to zdecydowanie nieodpowiednia pora! Wolałabym raczej piątek, 20.00 u mnie (:p). wracając do meritum. Dnia 7 lutego br. w budynku WSJO przy ul. Piekary 5 (znowu nie u mnie, brr) miał miejsce egzamin z Woka właśnie. Bloody-queens stawiły się na niego punktualnie, napisały, ba, nawet skończyły przed czasem i co? Nic! Tomek śmiał nas oblać. Ja rozumiem, że nie błyszczałyśmy piątkową wiedzą, ale żeby nie dać nam chociaż marnej trójki to już szczyt! Dlaczego?
1. co nas obchodzi, co może królowa, a czego nie skoro i tak nigdy nią nie będziemy (co prawda mogłybyśmy wżenić się w ród królewski, ale kto by chciał stać się częścią tak brzydkiej rodziny)
2. ok., nie powiemy, kiedy są queen’s birthday i co tego dnia dzieje się w kraju, ale czyż przypominanie o urodzinach osobie w jej wieku nie wydaje ci się niesmaczne
3. prime minister też nas nie kręci, w końcu to tylko przydupas prezydenta USA
4. nie musimy zapoznawać się z tajnikami kościoła anglikańskiego – ojciec Rydzyk jest źródłem wszelkiej mądrości
5. nie musimy znać brytyjskich brukowców – Fakt dostarczy nam wszelkich niezbędnych informacji
6. nie obchodzi nas również jak przebiega elekcja w GB – żeby móc głosować musiałybyśmy mieć obywatelstwo – przecież nie wyjdziemy za Anglików, są mało przystojni
7. public/ private schools – swoją edukacje już niemal kończymy, dzieci w planach nie ma, a jeżeli już miałyby się pojawić to na pewno nie z mało przystojnym Anglikiem
8. nie zadajemy się z młodszymi, więc wiedza od kiedy młody brytol może uprawiać seks jest nam absolutnie zbędna
9. English legal system?? – nie obiecujemy nigdy nie złamać prawa – obiecujemy nie dać się złapać
10. metropolitan police – jak wyżej
11. nie możesz nas winić za niewiedze w temacie brytyjskiego parlamentu – podpowiem ci: Lech, Jarek, Andrzej, Romek... Nam zbiera się na mdłości, a tobie?
12. political parties – rozwinięcie punktu 11
Można by tak długo wymieniać... Oczywiście rozumiemy, że każdy popełnia błędy... Rozgrzeszenia jesteśmy w stanie udzielić tylko, jeżeli osobiście powiesz nam, że wpisując ndst do indeksów, dbałeś jedynie o nasze doznania estetyczne (bo czyż spędzenie kolejnych 90 minut w jednym pomieszczeniu z tobą, takim doznaniem nie jest?).
PS. Powiedz nam gdzie są dobre imprezy, knajpy, gdzie znaleźć tanie mieszkania, sprawdzone studia tatuażu (:p) – to jest prawdziwe życie!
Dzień dobry. Mam na imię Ania i jestem komputeroholiczką : skomentuj (2)
2006-01-06, godz. 23:30:33
Znajduję się w stanie głębokiej depresji. Powód?? Moje baby mi padło! Bios się skopcił i od tygodnia jestem odcięta od mojego ukochanego komputera. Totalny brak dostępu do jakichkolwiek plików, filmów a co najważniejsze, MUZYKI!! Pozostaje radio, co absolutnie mi nie wystarcza, bo odtwarzacz płyt też przestał ze mną współpracować. No co ja takiego zrobiłam, że to akurat mi się przytrafiło?? No co?!
W tej chwili pozostaje mi tylko stary laptop taty, przez którego moje załamanie tylko się pogłębia. Boję się przy nim nawet oddychać, zwłaszcza kiedy go włączam, nie mówiąc już o załadowaniu jakiejkolwiek płyty, bo się padalec wyłączy!! Ja nie mogę tak żyć!! I WANT MY BABY BACK!!!!!!!!
Pamiętam jak się przed nim broniłam... to były czasy... Twierdziłam, że będzie mi tylko zagracał pokój, bo do czego ja to to będę używać?! Teraz, pełna pokory przyznaję się! Jestem uzależniona, komputerowa choroba cywilizacyjna i mnie dopadła. No bo jeśli pierwszą rzeczą jaką robię po wejściu do domu, to włączenie kompa, a potem dopiero zdejmuję kurtkę i buty, to chyba nie jest już ze mną najlepiej.
Eeech, jest cicha nadzieja, że może jutro się coś ruszy, więc błagam o trzymanie kciuków. Jeśli moje słonko nie wróci do mnie w najbliższym tygodniu, to ja nie widzę mojej sesji zimowej. Tam jest wszystko... no dobra, może niekoniecznie wszystko, ale przynajmniej znaczna część rzeczy potrzebnych mi do nauki: muzyka, kioday, wszystkie kontakty z gg (inteligencja wsteczna wyeksportowała sobie listę tylko do pliku na dysku. Nie wiem o czym ja wtedy myślałam, naprawdę!) i cała lista ULUBIONYCH na necie. Plus oczywiście handout’y z wykładów ;)
No dobra, przestaję już jęczeć, westchnę sobie tylko na zakończenie.
Pogrążona w dzikiej rozpaczy czohrana.
Ps. Sis się tymczasowo nie udziela, bo oprócz normalnego rozkładu jazdy studenckiej, weekendowo wytęża mózg na jeszcze innych zajęciach. Połączenie pracy ze studiami dziennymi nie jest łatwe, jak to jest w moim przypadku, ale ja przynajmniej mogę się wyspać w sobotę i niedzielę. Karolina tego luksusu jak na razie nie posiada, tak więc jej zmęczony, aczkolwiek nadal pracujący na wysokich obrotach umysł nie ma już siły na wypowiadanie swych myśli w tym miejscu. Jedynie pan M, wykładowca historii języka angielskiego, potrafi zmusić ją do szybkiego myślenia po jednej godzinie snu, maltretując tekstami w staroangielskim o tym jak nawiedzony król ścinał głowy swoim dzieciom. Tak więc wybaczcie, ale wróci za jakiś czas. Do tego momentu postaram się nie przynudzać za bardzo.
firmowe listy : skomentuj (1)
2005-12-26, godz. 01:58:52
W bardzo dużym skrócie: u nas cicho i pusto, bo zaganiane dziewczynki jesteśmy. Tworzymy spisy treści i inne różne rzeczy, o których rozpisywać się nie ma sensu. Ale uprzedzałyśmy, że odezwiemy się soon, jak zwykle! :P Tak więc zwłaszcza ja, czohrana, proszę o pozostawienie pająków na inne okazje. Sądzę, że mogą być użyte jako przekąska do Twoich wyśmienitych trunków Winddancer :) np.zapiekane w cieście :)
Karolina znowu u babci przepadła jak tradycja karze w każde święta i unika kamery :) (spokojnie, wróci na sylwestra ;]). Już boję się o jej ból głowy :) mój zresztą też, a co sobie żałować będę! Jako, że już trzeźwieć zaczynam to dołączam tylko coś do poczytania. Dostarczone mailem, zapożyczone. Pewnie znane już niektórym ludziom, a dla tych co nie znają mówię krótko: enjoy! :) Polscy pracownicy są prawdziwym skarbem :)
W pewnej firmie finansowej, prezes zarządu był mocno naciskany przez managerów żeby jakoś wpłynął na zatrudnionych masowo w firmie Polaków (cheap polish people) bo oni nic tylko gadali po polsku co zaś bardzo negatywnie wpływało na niesamowity i błyskotliwy rozwój firmy.
Efektem tych nacisków był ten oto list:
To: All Polish Speaking Staff
Subject: Improper Language Usage
Importance: High
It has been brought to our attention by several managers and also officials visiting our offices that polish language is commonly used by our polish speaking staff. Such behavior is violating our policy, is highly unprofessional and offensive
to both visitors and staff. All personnel will immediately adhere to the following rules:
1. Words like jebał to pies, kurewska robota, chuj, kurwa and other such expressions will not be tolerated or used for emphasis or dramatic effect, no matter how heated a discussion may become.
2. You will not say spierdolił when someone makes a mistake, or pocałujcie mnie w dupe if you see someone being
reprehended, or gówno when a major mistake has been made. All forms and derivations of the verb srać and jebać are utterly inappropriate and unacceptable in our environment.
3. No manager, section head administrator, supervisor or member of staff under any circumstances will be referred to as chuj, zajebaniec or pierdolony debil.
4. Lack of determination will not be referred to as srać or olać nor will persons who lack initiative be referred to as pedal.
5. Creative ideas offered by management are not to be referred to as pierdoły or pojebane pomysły.
6. Do not say idz sie jebać if somebody is persistent, do not add pojeb, if a colleague is going through a difficult situation.
Furthermore, you must not say zjebaliśy to (refer to item 2) nor wyjebiemy się na tym when a matter becomes excessively complicated.
7. When asking someone to leave you alone, you must not say spierdalaj na drzewo nor should you ever substitute "May I help you?" with "Czego kurwa chcesz!?".
8. Under no circumstances should you ever call your industrial partners kurewski dostawca or pierdolony DCF!
9. Do not say idzcie do pizdy z tym chujem when a relevant project is presented to you, nor should you ever answer odpierdolcie się ode mnie or metrowy chuj ci w dupe when your assistance is required.
10. You should never call partner representatives as zajebana swinia or kurewski debil.
11. The normal behavior of our staff is not to be discussed in terms such as pizda jebana, kurewskie bydle or chujowy pedał.
Last but not least, after reading this note, please do not say moga sobie wsadzic to w dupę!
Please keep hard copy for your records and information.
Thank you and best regards
14:23 kafejka internetowa, ulica piekary 5 : skomentuj (10)
2005-12-02, godz. 14:23:36
Drodzy Czytelnicy!
Bloody Queens chciałyby serdecznie przeprosic Was za braki jakie zaistniały na blogu. Powodem owych braków jest nie lenistwo, ani brak weny. Nie zaszczycamy Was owocami naszego talentu ponieważ cała nasza radosna twórczość spoczywa w rękach pewnej przerażającej pani, która nie dość, że nie obdarowuje nas prezentami w ramach podziękowania (a wypadałoby zważając na to z jakimi dziełami sztuki literackiej ma do czynienia) to jeszcze śmie krytykować nas za błędy interpunkcyjne itd.
W SKRÓCIE:
- Karolina stara się rzucić palenie (jak na razie limit wynosi 10 smakowitych, za szybko spalających się, wspaniałych dawcy rozkoszy na dzień)
- Czohrana próbuje jej dorównać z marnym skutkiem!! chyba palenia nie rzuci!
- Karolina rzuca też słodycze, przez cały adwent ma przeżyć o jednym marnym, maleńkim kalendarzyku adwentowym (mmmmmniam) 5 gram czekolady dziennie
- Czohrana zastanawia się co jeszcze Karolina ma zamiar rzucić, bo jak rzuci kawę jak obiecała, bo źle robi na wątrobe, a później jeszcze mięso, to Czohrana pójdzie się rzucić z mostu, żeby nie było, że ona niczego nie rzuciła! Karolina zdecydowanie burzy cały światopogląd Czohranej! FOCH!
- Karolina zgubiła 0,5 cm/ per łydka... HURRRRRRAAAAA!!
- zostałyśmy swoimi własnymi fryzjerami, bo żaden fachowiec nas nie rozumie! Grzywki mamy przepiękne! :)
- dbając o nasze smukłe sylwetki (zwłaszcza Czohranej... buuuuhahaha) przerzuciłyśmy się na wódkę. Karolina jako stary, ehm młody koneser, łyka czystą. Czohrana jako stary zramolały cieć z papierosem w ustach rzuca się na drinki z colą i cytrynka, jak sęp na padlinę!!!
Teraz idziemy spalić jednego z dziesięciu, a potem jak na grzeczne dziewczynki przystało zmierzamy na seminarium (o celtach by the way)
Odezwiemy się very soon, jak zwykle ;)
Widzę pająki!! Pająki widzę!! : skomentuj (5)
2005-10-14, godz. 18:39:18
Kiedy Czohrana z wielkim uśmiechem na twarzy kopnęła panią grypę w cztery litery, ta niezrażona takim pożegnaniem postanowiła pozostać w „rodzinie” i poczłapała do Karoliny. Tak, więc Karolina biedaczka teraz walczy o byt faszerując się antybiotykami i starając ze wszystkich sił powstać z łoża na dzisiejszą imprezę urodzinową Dark’a. Powodzenia sis, trzymam kciuki!!
Ale nie o tym miało być. Jesień postanowiła zagościć w naszym obskurnym kraju na dobre. Ta paskudna, zimna odmiana niestety. Nikt już oczywiście nie wspomina o tym, że ludzie chodzą owinięci szalikami a na dłoniach pokazują się rękawiczki. Swoją drogą fajnie to wygląda, idzie sobie pani opatulona szalikiem po sam czubek głowy a obok niej wesoły facecik w krótkich spodenkach… ale kto by się przejmował.
Wracając do jesieni. Czohrana ma swoje wyznaczniki. Pierwszy to jej ukochany czarny kot o imieniu Drakula (z tą różnicą, że to odmiana żeńska), który wspaniałomyślnie przypomina sobie o istnieniu swojej pani kiedy zaczyna robić się zimno, wdrapując się w każdym możliwym momencie na jej kolana. Wszystko byłoby ładnie i pięknie, gdyby nie to, że owa kotka wdrapuje się na te kolana akurat, kiedy natura odzywa się w Czohranej i nakazuje jej udać się do toalety w celu wydalenia wcześniej spożytych płynów.
Drugi to ulubiony już temat: pająki!! Nie zważając na to, że Czohrana tępi je jak tylko może, wprowadzają się wredne ze wszystkimi zdobytymi meblami i walizkami. Nie jest ważne to, że wcale im nie po drodze, bo pierwszy w kolejności z ogródkowo-domowej przeprowadzki jest pokój rodziców, a gdyby tak zechciało im się powspinać, to piętro wyżej jest pokój brata. Plotą te swoje sieci i kłócą się o najlepszy zakątek pokoju akurat nad miejscem nocnego spoczynku Czohranej. I jak tu żyć niech ktoś mi powie?! I nie da się im przemówić do tych tępych rozumków, że Karolina chętnie przyjmuje takich gości do siebie. Kobe senior podobno zwiał zostawiając Kobe’a juniora na pożarcie innego mieszkańca łazienki, ale w razie gdyby zachciałoby mu się wrócić na zimę, miałby towarzystwo!
I tu wtrąca się Karolina na antybiotykowej wenie twórczej spiesząc z wyjaśnieniem: Taak, Czohrana jak zwykle niezorientowana. Po tragicznej śmierci Kobe'a juniora, Kobe senior z rozpaczy postanowił zaszyć się w jakimś bliżej nieokreślonym kącie domu Karoliny. Nie zważał na to, iż jego pani rwie włosy z głowy ze zmartwienia; nie reagował na nawoływania Karoliny i jej mamy (tak, miłość do wszelkich żywych stworzonek jest rodzinna). Z ukrycia nie wychodził ok. 2 tygodni. Cała rodzina straciła już nadzieję, że jeszcze kiedyś zobaczy Kobe'a seniora. Jedyne, co po nim zostało to zdjęcie jak dumnie siedzi na swojej pajęczynie koło kaloryfera.
Pewnego dnia jednak wrócił. Mało tego, postanowił się bliżej zaprzyjaźnić z najważniejszym członkiem rodziny – Kamą, a nową pajęczynę uwił sobie w miejscu, w którym Kama ostatnio przebywa najczęściej – między miską z wodą i miską z jedzeniem. Wspomniane miejsce zamieszkania wiązało się jednak z pewnym zagrożeniem. Jako, że żołądek Kamy zdaje się nie mieć dna, a dzikie ataki głodu występują kilka razy dziennie, pozostawienie Kobe’go w psiej świątyni rozkoszy byłoby, co najmniej mało rozsądne.
Obawa, że Kama potraktuje nowego przyjaciela jako przyprawę do kupy czerwonego mięsa, jaką codziennie pochłania, zmusiła Karolinę do przeniesienia seniora w miejsce gdzie ogromna paszcza Kamy go nie dopadnie. Kobe zamieszkuje obecnie mierzącego 2 metry fikusa Beniamina.
Tak czy inaczej ja Czohrana już wysiadam, lubię mieszkać sama w pokoju i współlokatorów mi absolutnie nie potrzeba!! Sis wpadnij do mnie i zabierz te pająki na swe ogromniaste drzewko!
PS. właśnie coś wielkiego i włochatego wpakowało się przez okno i przeciska się przez bambusową roletę!! Brrrr, maaaaaaaamo, taaaaaaato, pająk się na mnie patrzy!!!! 1:0 dla mnie
;D
OGŁOSZENIA PARAFIALNE : skomentuj (6)
2005-09-26, godz. 22:28:02
Brak notek spowodowany jest:
a) (pierwsze i najważniejsze) chwilowym brakiem weny. W końcu nie ma sensu pisać jakichś blubrów (jakkolwiek się to pisze)
b) brakiem czasu
c) małą niedyspozycją, prątkowaniem, chrząkaniem i wypluwaniem resztek płuc przez czohraną (cała nadzieja w Karolinie ;])
Mamy szczerą nadzieję, iż z początkiem roku akademickiego 2005/2006 wena powróci. W końcu nie ma lepszego powodu, by choć na chwilę odłożyć eseje, literaturę i co tam jeszcze będzie, niż napisanie nowej notki :)
Dziękujemy za uwagę.
Links:
fotografia... co z czym, jak, po co i dlaczego ;)
bartpogoda.net czohrana przysięga, że kiedyś też będzie robić takie zdjęcia ;) jest na co popatrzeć i co poczytać..
tylko dla pasjonatów... inni się nie podniecają nie wiedzieć dlaczego ;)
fotografia czarno-biała
fotografia cyfrowa
To lubimy.. ;)
Na dobry początek dnia..
Trochę krwi..
..jeszcze odrobinę krwi..
Tattoos
Muza
sigur ros nastrojowo...
mogwai na spokojne dni
placebo mmmmmm :)
Nasza Muzyczna Inspiracja
Greenday
Blink182
Mest
Good Charlotte
Good Charlotte
Benji Madden.. ..i jego tatuaże.. istna galeria
kochamy sport.. i sportowców
spływy kajakowe
posnania czohrana i jej niespełnione marzenie przez własną głupotę... ach te baby
Sweet Ian he makes our mouths water
Sweet Ian jak wyżej.. chyba się odwodnimy!!
zażalenia prosimy kierować na ten adres, jednak odgłosy zachwytu milej widziane
mail us
madness
fairyboy nam bardziej znany jako Chucky... tak serdecznie, nieprawdaż? ;)
pognieciony nie można opisać, trzeba przeczytać
djaevul specjalista od napojów wysokoprocentowych ;)
winddancer nieposkromiony łowca potworów zza szafy ;)
niedźwiadkowo lukas i iro blogują ;)
dark właściciel link'a zgłosił sprzeciw na opis... z braku weny, właściwy opis będzie pózniej :P
witcher ciekawe kogo zaczaruje... ;)
Past:
2006
maj
luty
styczeń
2005
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień